|
PIERWSZE
POLSKIE MUZEUM WITOLDA GOMBROWICZA I właśnie ten „ładny i wygodny pałacyk” wraz z otaczającym go pięciohektarowym parkiem nabył od Starosty Radomskiego Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego dla Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza.
W ręce rodziny Gombrowiczów dostał
się on w 1926 roku wraz z 300 morgami ziemi ornej, 340 morgami
lasu, cegielnią, młynem i tartakiem jako posag Aleksandry Pruszak,
która dwa lata wcześniej poślubiła Jerzego Gombrowicza –
brata Witolda, który spędzał tam odtąd prawie każde wakacje,
czasami zostając aż do późnej jesieni.
Przedwojenna Wsola
pełna była gości, odbywały się tu huczne przyjęcia,
zabawy, polowania. W
czasie II wojny światowej podupadły już mocno majątek zajęli
Niemcy. Po
wojnie został on znacjonalizowany i przeznaczony początkowo na
posterunek MO, a później Dom Opieki Społecznej.
Najważniejszym zadaniem projektantów
rekonstrukcji budynku było odtworzenie pierwotnego wyglądu pałacyku,
zbudowanego w1914 roku. Dotyczyło to w równej mierze elewacji, jak
i wnętrz, w których zabiegom konserwatorskim zostały poddane
m.in. sztukaterie, secesyjne drzwi z ozdobnymi portalami oraz
charakterystyczne, znane z ikonografii gombrowiczowskiej, lwy przy
wejściu do pałacyku, gdzie chętnie fotografowała się cała
rodzina.
Przebudowane pokoje i liczne łazienki,
potrzebne dla funkcjonowania Domu Opieki, zostały teraz zamienione
w jedno pomieszczenie, które przypomina typowe wnętrze
ziemiańskie, ze stylowymi meblami, i portretami, jednocześnie pełniąc
funkcję sali koncertowe i ekspozycji prezentującej polską
biografię Gombrowicza.
Twórcy wystawy wykorzystali przede
wszystkim fragmenty „Dziennika”, uzupełnione
„Rozmowami z Dominikiem de Roux” i „Wspomnieniami
polskimi”, które są kluczem do zrozumienia skomplikowanej,
wieloznacznej osobowości Gombrowicza i jednocześnie rodzajem
autokomentarza do jego twórczości. Pisarz, wprowadzając nas w
tajniki swojego dzieła, przywdziewa i zdejmuje kolejne maski,
przybiera rozliczne pozy, przybliża nam siebie, ale tylko po to, żeby
cofnąć się w głąb własnej psychiki: pragnę ujawniając
siebie przestać być zbyt łatwą zagadką, wprowadzając was za
kulisy swojej istoty, zmuszam siebie do wycofania się w jeszcze
dalszy głąb – pisze w „Dzienniku”.
Pisarz modeluje siebie i swoją
biografię dla potrzeb literatury: Zależnie od miejsca, osób,
okoliczności byłem mądry, głupi, prostak, wyrafinowany, milczek,
„causeur”, niższy, wyższy, płytki lub głęboki, byłem
lotny, ociężały, ważny, żaden, wstydliwy, bezwstydny, śmiały
lub nieśmiały, cyniczny albo szlachetny... Te słowa Witolda
Gombrowicza pochodzą z „wywiadu - rzeki”, jakiego
udzielił Dminikowi de Roux. Początkowo tekst ten stanowił
integralną część „Dziennika”, drukowanego w
paryskiej „Kulturze” w 1967 roku, a w roku następnym
ukazał się w języku francuskim jako samodzielna całość pt. „Entretiens
avec Dominic de Roux”. Pierwsza
edycja polska została opublikowana nakładem Instytutu Literackiego
w Paryżu jako dzieło
Dominique’a de Roux „Rozmowy z Witoldem
Gombrowiczem”. Drugie wydanie francuskie „Rozmów...”
ukazało się w roku 1997 – pod zmienionym tytułem
„Testament”, i ujawniło, iż autorem pytań i
odpowiedzi z „wywiadu - rzeki” okazał się sam Witold. Zmyślenia, fikcje, fantazje, prowokacje intelektualne i nieustanne umykanie ludziom, schematom, doktrynom sprowokowały nas do konfrontacji literatury, zatem i fikcji, z udokumentowanymi faktami. Stąd też wystawą objęto fotografie, rękopisy, dokumenty, korespondencja prywatna i inne archiwalia, które pozwalają na zajrzenie za kulisy gombrowiczowskiej „gry”. Wydobywając te wątki z jego biografii, które znalazły się - przetransponowane – w dziełach literackich, wskazujemy na paralelność życia i twórczości autora „Ferdydurke” i „Dziennika”.
Cenne uzupełnienie ekspozycji
stanowi mało znana „Biografia” Witolda Gombrowicza, którą
przygotował Pisarz wspólnie z Konstantym Jeleńskim dla czasopisma
„L’Herne”, a opublikowana dopiero w 1971 roku.
Jest to rodzaj kalendarium pisanego w trzeciej osobie, w sposób zwięzły,
maksymalnie lapidarny. Czasem jednak Gombrowicza ponosi
fantazja i wtedy miesza fakty z fikcją, pojawiają się tak
charakterystyczne dla niego mistyfikacje – niekiedy zawodzi go
pamięć, szczególnie gdy wraca do przedwojennych spraw polskich. Z
tego powodu do autobiografii (na planszach) dołączone zostały
przypisy, uściślające daty i wyjaśniające nieścisłości popełniane
przez Pisarza.
Zadaniem autorki scenariusza nie było
zaprezentowania „gotowej” sylwetki twórczej autora
„Kosmosu”, lecz przymuszenie zwiedzającego wystawę
widza do zdobycia pewnego dystansu, do ucieczki od zastygłych w
schematach idei, do podjęcia wspólnej z Gombrowiczem gry
przeciwko świętym ideałom i stereotypom myślowym, a przede
wszystkim przeciwko stadnej mitologii w obronie prawa jednostki
– owego słynnego gombrowiczowskiego JA.
JOLANTA POL
|